icon
icon
icon
icon

Pasibrzuchy i św. Wawrzyniec

       Takim epitetem określił pan poseł A. Rozenek polskich księży w telewizyjnym programie „Tomasz Lis na żywo”, w którym dyskutowano o finansach Kościoła. Gospodarz programu nie tylko nie zareagował, ale obracał słowo kilka razy w ustach jak cukierek. A. Rozenek pracował kilkanaście lat w znanym z kloacznego języka tygodniku „Nie”, więc dysponuje zapewne zasobem epitetów jeszcze dosadniejszych. Ciekawe, że kiedy dopuszczony zostaje na salony (!) T. Lisa, nie używa podobnych określeń wobec lekarzy, sędziów czy choćby kapitalistów.
 
          Używa ich wobec księży. Zresztą program, o którym mowa, nie był żadną dyskusją, lecz  jatką słowną, na którą od czasu do czasu Gospodarz świadomie zaprasza gladiatorów  słowa. Chodzi oczywiście o oglądalność, dla której T. Lis godzi się na to, co krytykuje np. w języku tabloidów.    Panu Rozenkowi towarzyszyła owego   wieczoru J. Senyszyn. Obojgu odpowiada taka formuła, ponieważ na emocjach antyklerykalnych budują swoją tożsamość polityczną. Krzyczeli wiec głośno do pasibrzuchów: oddajcie bogactwa Kościoła.
 
    W najbardziej gorącym momencie jatki  przypomniał mi się św. Wawrzyniec, administrator dóbr Kościoła w Rzymie za cesarza Waleriana (253 – 260). Kiedy cesarz podczas prześladowania chrześcijan zażądał bogactw Kościoła, Wawrzyniec rozdał wszystko ubogim, przyprowadził ich do sędziego i pokazując na biednych, powiedział: „oto są skarby Kościoła.  Rozwścieczył tym urzędników, nie uniknął kary, ale dał nam   najlepszy przykład w posługiwaniu się pieniędzmi i  w  dyskusji o bogactwach Kościoła.
 
            Oczywiście, nie powinniśmy się łudzić. Nawet gdybyśmy uczynili dosłownie tak, jak św. Wawrzyniec, państwo Urban, Senyszyn, Rozenek i Palikot nie przestaną nas atakować. Po cichu będą się cieszyć, że nie mamy środków finansowych, potrzebnych do działalności duszpasterskiej, wychowawczej i charytatywnej, ale i tak będą nas atakować za to, że nie zgadzamy się na zabijanie dzieci nienarodzonych, małżeństwem nazywamy związek kobiety i mężczyzny, złem nazywamy branie narkotyków.
 
      O czynie św. Wawrzyńca nie powinniśmy jednak nigdy zapomnieć. Czyn ten oznacza dla mnie dzisiaj jawność finansów diecezji, parafii, instytucji Kościoła. Czyn św. Wawrzyńca woła - przynajmniej od dwudziestu lat - o reformę finansów w Kościele w Polsce. I nie chodzi tylko o zastąpienie Funduszu Kościelnego. Przecież gołym okiem  widać  niewydolność  finansową niektórych instytucji   kościelnych, z jednej  strony, oraz  nierówność finansową  wśród księży, z drugiej.   
 
    Nad tym powinniśmy dyskutować niezależnie od tego, jak nas nazywają. Nie w studiu telewizyjnym u pana Lisa, lecz w kompetentnych gremiach naszego Kościoła. 
 
  Natomiast  panu Rozenkowi warto ciągle przypominać, że my, polskie pasibrzuchy, potrafiliśmy zbudować, odbudować i ustrzec, np. przed komunistyczną kradzieżą, najważniejsze dobra kultury. Zapytajcie natomiast, ile zniszczyli, np. polskich dworów, bracia ideowi A. Rozenka i J. Senyszyn, tylko w ciągu dwóch pokoleń. 
 
13.03. 2012.


Foto Galery

img